


Dnia 12 maja 2007 roku odbyły się pierwsze Wdzydzkie Regaty Długodystansowe. Była to impreza czysto towarzyska, nielicząca się do Pucharu Jezior Wdzydzkich, a wszystkie startujące jachty były zaliczane do jednej wspólnej klasy - klasy OPEN.
Pogoda tego dnia wyjątkowo dopisała, mimo iż dzień i całą noc poprzedzającą regaty padał rzęsisty deszcz i wiał silny wiatr. Prawdopodobnie ta aura i zapowiedź deszczowego weekendu była przyczyną, iż w imprezie wzięło udział tylko czternaście załóg. Ci, których nie było powinni żałować, gdyż wg. nie tylko mojej opinii, była to jedna z najbardziej sympatycznych imprez. Miłym objawem był brak jakichkolwiek napięć jakie czasem zdarzają się w trakcie regat zaliczanych do PJW. Nie oznacza to jednak, iż nie było rywalizacji wśród zawodników - była i to bardzo silna. Każdemu zależało na wygraniu, lecz w czasie regat istniało to „coś”, co powodowało, że wszyscy ścigający, cieszyli się wspólnym żeglowaniem. Najważniejsza była dobra zabawa i ukończenie wyścigu.
Start regat został ustalony na godzinę 11:00, Jednak na prośbę niektórych żeglarzy został on przeniesiony na 11:30, ponieważ jeszcze nie wszystkie załogi były gotowe. Niestety nie zmieniło to faktu, że pewne załogi spóźniły się na start i to nawet znacznie. Przyczyną tego było to, że do ostatniej chwili trymowali i dozbrajali w dodatkowe żagle swoje jachty. Niektóre spóźnione łódki wystartowały aż 40 minut po rozpoczęciu biegu.
Trasa regat była następująca: start pod wiatr z jeziora Gołuńskiego na jezioro Radlone na wysokości PTTKu, tam prawą burtą boję, następnie Wielka Woda - prawą burtą wszystkie wyspy, łącznie z wyspą Sorką i wyspą Sidły, następnie powrót na jezioro Gołuńskie – prawą burtą Trzepcyn. Meta na
jeziorze Jelenim na wysokości tawerny PTTK i cypla na przeciwnym brzegu.
W trakcie regat dozwolone było używanie dowolnego ożaglowania. Jednym ono pomagało innym, raczej przeszkadzało. Przy rozpoczęciu regat wiał dość silny wiatr, lecz z każdą godziną słabł, aby na koniec regat ucichnąć całkowicie. Fakt ten zmusił ostatnie jachty do powrotu na silnikach. Co by nie było - zabawa była udana. Po regatach tradycyjnie czekał posiłek w tawernie PTTK, a około godziny 18:00 odbyło się uroczyste zakończenie. Dla każdego był dyplom i mały upominek, a dla pierwszych dziesięciu miejsc dodatkowo puchary.
Za puchary należą się podziękowania Zbyszkowi Galińskiemu (tawerna PTTK), zaś za zabezpieczenie regat oraz wożenie fotografa należą się podziękowania Łukaszowi z Przystani „U Grzegorza”. Jak zwykle spisał się na medal. Fotografem regat był Andrzej Tenderenda.
Na zakończenie pragnę tylko dodać, że fajnie by było gdyby wszystkie imprezy odbywały się w tak przyjaznym klimacie. I powtórzę jeszcze raz - Ci których nie było, niech po stokroć żałują.
Pozdrawiam wszystkich.
Marek Cyms "s\y Iwonka".



