


W sobotę 4 sierpnia 2007 roku odbyły się kolejne Regaty o Błękitną Wstęgę Jezior Wdzydzkich. Regaty te zorganizował w Gołuniu Jacht Klub Portowiec. Były to już przed ostatnie w tym sezonie regaty zaliczane do Pucharu Jezior Wdzydzkich. Pogoda tego dnia była wręcz wymarzona, od rana wiało porządnie i było słonecznie. Zapisy do regat odbywały się do godziny 11:00, o tej też godzinie odbyła się odprawa sterników. Początek procedur startowych zaczął się o 11:30. Klasy startowały co 10 minut, a pierwsze, Omegi, wystartowały o godzinie 11:40. Następnie do boju ruszyła klasa TR i Klasa Sport (razem), potem T1, T2 i o 12:20 klasa T3, a na końcu optymisty. Trasa regat wiodła z Gołunia do mniej więcej połowy długości jeziora Gołuńskiego, gdzie znajdowała się boja zwrotna, którą ominąć należało prawą burtą. Meta znajdowała się na linii startu. Optymisty pływały na specjalnie wydzielonym akwenie z dala od głównej trasy regat W czasie regat rozegrano dwa biegi. Procedura startowa do drugiego biegu rozpoczęła się o godzinie 13:30. W czasie trwania regat wiatr osiągał prędkość do 4 B. Była to piękna żeglarska pogoda, czego dowodem może być fakt iż nie obyło się bez sytuacji stresowych i małych wypadków. Puściło zawalcowanie na sztagu jednej z łódek, w wyniku czego położył się maszt, pękł nie jeden rumpel, no i chyba najtrudniejsza sytuacja to jedna kolizja. Kolizja ta nastąpiła w wyniku wyostrzenia jachtu podczas silnego szkwału i uderzenia w jacht płynący obok. Na szczęście miła atmosfera trwała do końca regat, a sprawy między sternikami zostają załatwione po przyjacielsku.
Wszystkie jachty były na mecie do około 15:30. Na miejscu organizatorzy przygotowali poczęstunek w postaci, zupki grochówki, kiełbaski z grila i piwka. Podczas oczekiwania na wyniki regat zorganizowano zawody siłaczy, niestety tych trudno było znaleźć. Ale nie ma się co dziwić, gdyż walka na jeziorze była wyjątkowo zacięta i wyjątkowo trudna.
Tak właśnie wyglądał przebieg regat w Gołuniu. Teraz tradycyjnie parę słów krytyki. Tylko, że nie ma specjalnie czego krytykować. Do organizacji tych regat po prostu nie można się do niczego przypiąć. Dobrze przeprowadzona odprawa sterników, jasne i czytelne reguły gry, które zostały wyraźnie oznajmione zawodnikom. Sama procedura startowa przeprowadzona idealnie, sprawdzaliśmy ze stoperem w ręku i wszystkie sygnały zgadzały się co do sekundy. Po regatach, dla każdego załoganta czekał obfity poczęstunek i piwko, które można było skonsumować, na przygotowanych ławkach i stolikach. W czasie uroczystości wręczenia pucharów, dla wszystkich startujących załóg przewidziano dyplomy, które zostały uroczyście wręczone na forum, dzięki czemu każdy mógł poznać jakie zajął miejsce. Załogi zwycięskie, czyli te które zajęły trzecie, drugie i pierwsze miejsce, otrzymały puchary i medale dla każdego załoganta oraz dyplom.
Pragnę szczerze podziękować organizatorom, za naprawdę fantastyczną zabawę. Mogą oni siebie stawiać, za wzór jak takie imprezy się przygotowuje. Jak widać nie trzeba tak wiele, aby zrobić to dobrze. Oni to uczynili i chwała im za to. Jednym takim malutkim minusikiem jakiego się dopatrzyłem była muzyka. Jednak szant to trochę brakowało.
Podziękować, należy także ratownikom WOPR, którzy w tym sezonie, spisują się naprawdę nieźle. Mimo iż są oni na stanowiskach, tam gdzie mogą być potrzebni, to naprawdę nie przeszkadzają ścigającym się jachtom.
Pozdrawiam wszystkich
Marek CYMS (s/y Iwonka)



