


Dnia 30 września roku pańskiego 2006 odbył się Finał II Edycji Pucharu Jezior Wdzydzkich. Mimo, iż od tego czasu minęło już kilka dni, cały czas jestem pod wielkim wrażeniem tego niezapomnianego wieczoru. Cała uroczystość odbyła się w Stanicy Wodnej PTTK we Wdzydzach Kiszewskich. I co tu wiele mówić: działo się, oj działo. A więc może by tak po kolei i od początku.
Wszystko zaczęło się około godziny 19:00, zaraz po tym jak brać żeglarska powróciła z Borska z Pikniku Armatorów. Kiedy wszyscy spłynęli, trwały ostatnie przygotowania. Cała impreza odbywała się na wolnym powietrzu na scenie koło tawerny. Przygotowano profesjonalne nagłośnienie, za które należą się ogromne podziękowania Armatorowi największego jachtu na Wdzydzach, Bogdanowi z Bodziuka. Przed tawerną był wystawiony stół ze smakołykami dla wygłodniałych żeglarzy - były pstrągi po trapersku, kaszanka z grila, kiełbaski, chleb pieczony przez zaprzyjaźnioną piekarnię pod Inowrocławiem specjalnie na tą imprezę i dużo dużo innych smacznych rzeczy które przygotowali za darmo dla żeglarzy Gospodarze Stanicy PTTK Basia i Zbyszek Galińscy. Wszytko powoli zostało dopięte i uroczystość rozpoczęła się.
Całą imprezę poprowadził, reprezentujący komandorię PJW, Andrzej Tenderenda. Kolejne przemówienia przerywane były różnymi pokazami oraz występami. Pierwszy pokaz zaprezentowała grupa młodych ludzi zafascynowana kulturą średniowiecza - było to Bractwo Rycerskie Herbu Gryf z Bytowa. Przedstawili oni tańce z tamtego okresu oraz zafundowali publiczności pokaz walk rycerskich. Każdy kolejny taniec poprzedzała krótka informacja na jego temat.
Po pokazach walk rycerskich przystąpiono do wręczenia pucharów i dyplomów załogom jachtów biorących udział w tegorocznym Pucharze Jezior Wdzydzkich. W trakcie uroczystości nagrodzeni zostali nie tylko zawodnicy, ale także ratownicy WOPR, którzy w wzorowy sposób zabezpieczali nasze imprezy, Tutaj szczególne podziękowania otrzymali: Leszek Spolak oraz Grzrgorz i Łukarz Turzyńscy. Nagrodzono także najlepszą przystań na akwenie jezior Wdzydzkich – którą została Przystani u Grzegorza. Obwieszczono również wyniki ankiety na najlepsze regaty PJW, w tym wypadku wygrała poraz drugi Przystań w Lipie. Regaty o Puchar Stolema raczej przemilczano. Na koniec, jak już wręczono ostatnie puchary, a Andrzej chciał opuścić scenę, żeglarze zatrzymali go na scenie i wręczyli mu pamiątkowy upominek w podziękowaniu za całość serca i wielki wysiłek jaki wkładał on przez cały (nie tylko ten) sezon w organizację praktycznie wszystkich imprez żeglarskich na Wdzydzkim Akwenie. Poza tym wręczono kilka ciekawych i zabawnych wyróżnień. Między innymi nagrodzono najsympatyczniejszą załogę, nagroda ta przypadła załodze jachtu Bodziuk. Wyróżniono także, szczyt „magonizmu” w roku 2006, wyróżnienie to przypadło załodze jachtu Maxi-Kass za zdemontowanie przed regatami samotników 10 konnego silnika. Sławek Kass nigdy wcześniej tego nie robił. Po rozdaniu i wręczeniu wszystkich wyróżnień odbył się pokaz ogniowy. W PTTKu zgasły światła, a grupa młodych ludzi tańczyła, przy dość ostrej muzyce, z palącymi się łańcuchami, drążkami oraz wachlarzami. Czegoż to oni nie wyprawiali? Tańce te były niezwykle widowiskowe. Pomyśleć tylko, że najmłodszy z występujących miał trzynaście lat. Po pokazach odbyło się losowanie nagród rzeczowych w śród uczestników tegorocznej edycji PJW. Puchary, pucharami, dyplomy, dyplomami, a na nagrodę szansę miał każdy, gdyż rozdano je uczciwie w czasie losowania. Każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy dyplom i przynajmniej dwie nagrody !!
Gdy Andrzej skończył była już północ. Dopiero potem Henio mógł zacząć na dobre grać. Bawiono się na do ...... kto to wie, a Bodziuk wytrwale cały czas obsługiwał nagłośnienie. Część ludzi szła rano dopiero spać i mijali się z tymi co szli do tawerny na poranną kawę czy herbatę ;-)
Tak jak pisałem powyżej jestem pod wielkim wrażeniem tamtego wieczoru. Całość zorganizowana z wielkim rozmachem, odbyła się w miłej i ciepłej, przyjacielskiej atmosferze. Organizatorzy z Andrzejem na czele przeszli samych siebie. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla nich. Wielkie podziękowania także dla sponsorów i wszystkich, którzy choć w najmniejszy sposób przyłączyli się do tegorocznego PJW. Podziękowania dla Państwa Galińskich za otwartość i serce jakie okazali wdzydzkim żeglarzom, za to że tawerna zawsze czeka na nas z otwartymi drzwiami. Mówiąc krótko – było naprawdę pięknie .. .
Pozdrawiam wszystkich
Marek Cyms „Iwonka”
Zdjęcia z finału znajdują się w galerii



